Historia ma jest podobną do innych wielu.
Wcale nie cierpiąc na nadmiar kasy w portfelu
Spotkałem nieoczekiwanie właśnie jego:
Czarnego, chudego, pięknego, rasowego.
Cóż mógł zaoferować od samego siebie?
Że życie mi pokręci? W ogródku pogrzebie?
Na cóż mi jego psie życie? Zwykła psia nuda
Nic człowiekowi od psa dostać się nie uda...
============
...prócz paru oczu trochę jakby nieco smutnych.
On był przecież świadom moich decyzji trudnych
I pytał: „Zechcesz mnie?”
Czy zechcę? Ty wariacie!
Wezmę Cię zaraz, choćbym sam miał spać na macie.”
On był nadal niepewny, jakby zamyślony:
„Tak wszyscy mówią, potem z nas robią balony,
pies swe serce otwiera, łasi się i kocha
a potem nagle słyszy to słowo >Wynocha!<”
„Nieprawda! Zobaczysz! Wszyscy Cię polubimy.
Będzie pełna miska, ciepły kąt w środku zimy.
Latem pobiegamy po polu i po lesie,
Radosne szczekanie wiatr po świecie poniesie.”
I ufny poszedł ze mną, zamieszkał z rodziną
Choć nie było nam łatwo, wszak nie jest drobiną.
Jakże wesoło gdy witają mnie radośnie
W drzwiach mego domu - aż serce wtedy mi rośnie -
Żona, dzieci, a między nimi się przeciska
Pies wielki, by koniecznie podejść... dać mi pyska...
Każdy po trosze z jego wielkością się zmaga,
Mając swe szczęście. Ja - on: Guiness Saxifraga